Jak podsumować rok… i nie zwariować!


Powiedzmy sobie szczerze – większość z nas, choćby mimochodem, co jakiś czas robi analizy. Później syntezę analizy i analizę syntezy… a koniec roku – to dopiero pole do popisu 🙂 w znakomitej większości mamy szaloną tendencję do czynienia końcówki roku przełomowym momentem w życiu. Coś się wtedy kończy, coś zaczyna… tak, to fakt. Kończy się jeden rok, zaczyna kolejny, zmienia się cyferka, leje się szampan….

…wróć! Wcześniej przychodzi refleksja, która ciśnie się przed oczy zewsząd – zwłaszcza, jeśli zanurzymy głowę w social mediach. „Największe osiągniecie tego roku”, „podsumowanie roku”, „najważniejsze cele”… jak podsumować rok, żeby nie zwariować, nie wpaść w rozpacz i nie spędzić Sylwestra na płakaniu nad rozlanym mlekiem? 🙂

Po pierwsze… nie traktuj podsumowania roku śmiertelnie poważnie

Bo jak już człowiek usiądzie i zaczyna się zastanawiać, co ważnego udało się na przestrzeni tego mijającego roku osiągnąć, to może się załamać. Jeśli tak jak ja, masz tę wątpliwej urody tendencję do uniżania własnych osiągnięć, to rozważanie, jak podsumować rok, zawsze będzie dla ciebie drogą przez mękę. Mnie pomaga bullet journal.

W miarę na bieżąco wypisuję w nim swoje osiągnięcia (w tej roli może wystąpić klasyczny kalendarz, pamiętnik… cokolwiek). To moja podręczna pamięć zewnętrzna, która w chwilach zwątpienia podaje mi pomocną dłoń. Małe rzeczy, małe kroczki, których wartość notorycznie ignoruję, składają się na większa całość.

A większa całość to już konkret. Nierzadko tez powód do dumy! A stad już krótka droga do…

Po drugie – nie rozmieniaj się na drobne!

Na rok składa się 365 dłuuuugich dni. Owszem, na świecie żyją ludzie których mózgi działają inaczej – ci ludzie pamiętają każdy dzień. Ale to pojedyncze przypadki, a ta przypadłość ma tyle samo zalet, co i wad. Jeśli faktycznie chcesz coś podsumować, to skup się na bardziej ogólnych wnioskach, np. udało mi się zbudować swoją markę, zdobyć obserwatorów, nauczyłam się panować nad stresem. No właśnie, bo….

Po trzecie – pamiętaj, że osiągnięcia to nie tylko to, co widoczne gołym okiem!

Czasami najważniejsze rzeczy to te, których nie widać. Praca nad sobą to trudna sprawa. Na początku 2018, trochę dla hecy, a trochę z ciekawości przeczytałam horoskop dla mojego znaku. Horoskop orzekł, że to będzie dla mnie rok rozwoju duchowego, osobistego i pracy nad sobą.

Mhm, pomyślałam. Przecież ja mam poukładane w głowie!

Ale wiecie co? Mimowolnie ta „wróżba” wkradła się w moje myśli. W końcu zmusiłam się do tego, żeby na chwilę zwolnić tempo (ok, dostałam od życia pstryczek w nos i trochę mi to „pomogło”) i zastanowiłam się nad sobą. I odkryłam, ze rzeczy do poprawki jest całkiem sporo. Teraz patrzę wstecz, na różne trudne sytuacje którym w tym roku musiałam stawić czoło i jestem z siebie dumna. Wykonałam ogromną pracę nad sobą. Nie wszystkie osiągnięcia można przeliczyć na pieniądze, statystyki czy zobaczyć gołym okiem.

Po czwarte – pamiętaj, że możesz nie podsumowywać wcale!

Bo nasze życie jest ważne przez cały rok. Sylwester to nie jest ostatnia spowiedź. Nigdy nie jest za późno żeby coś zacząć. A zaczynać w popłochu tylko dlatego, żeby nadać wartość mijającego roku? Bez sensu. Grudzień, na pohybel konsumpcyjnym tendencjom, powinien być raczej spokojnym czasem wyciszania się, a nie gwałtownych zrywów w imię idei. Wrzućmy na luz. Bądźmy dla siebie dobrzy i kończmy rok z satysfakcją! Bo jak podsumować rok, to tylko po to, aby wyciągnąć z niego wnioski.

Ostatni punkt, choć logika podpowiada, ze powinien być pierwszy, czyli….

Zadaj sobie pytanie, czy w ogóle wyznaczyłaś sobie cele?

Bez tego może być trudno coś podsumować. Bo czy to, co w końcu udało ci się osiągnąć, w ogóle kwalifikuje się do osiągnięć roku? A może to coś, o co walczyłaś od dekady i uznanie tego za osiągniecie mijającego roku to trywializowanie swojej mocy?

Druga strona tego medalu jest bardzo życiowa. Jeśli nie wiesz, dokąd chciałaś dojechać, to skąd możesz wiedzieć czy miejsce, do którego dojechałaś jest tym właściwym? Analogicznie, jeśli nie wyznaczyłaś celów, to czy to, co osiągnęłaś jest tym, czego chciałaś? Może uznanie ze to sukces przypieczętuje niepotrzebnie coś, z czym może nie do końca jest ci wygodnie? Wiem. To bezkompromisowe podejście. Ale w tym roku postanowiłam zerwać ze ściemą i…chyba się udało 🙂

Życzę Wam wszystkim udanych podsumowań i wspaniałych celów na przyszły rok! 🙂

Maja
About me

Urodzona freelancerka spod znaku Sowy. Ostrożna ryzykantka, z wykształcenia dziennikarka i PR-owiec. Z niewykształcenia – projektantka much. Związana zawodowo z książkami i po uszy zatopiona w social mediach i marketingu internetowym. Łowczyni ślubnych trendów, właścicielka butiku MadameAllure.pl. Prywatnie – żona Strażaka, połowa małżeńskiego team’u M&Ms.