Follow Me

Close

Powiedzmy sobie szczerze – większość z nas, choćby mimochodem, co jakiś czas robi analizy. Później syntezę analizy i analizę syntezy… a koniec roku – to dopiero pole do popisu 🙂 w znakomitej większości mamy szaloną tendencję do czynienia końcówki roku przełomowym momentem w życiu. Coś się wtedy kończy, coś zaczyna… tak, to fakt. Kończy się jeden rok, zaczyna kolejny, zmienia się cyferka, leje się szampan….

…wróć! Wcześniej przychodzi refleksja, która ciśnie się przed oczy zewsząd – zwłaszcza, jeśli zanurzymy głowę w social mediach. „Największe osiągniecie tego roku”, „podsumowanie roku”, „najważniejsze cele”… jak podsumować rok, żeby nie zwariować, nie wpaść w rozpacz i nie spędzić Sylwestra na płakaniu nad rozlanym mlekiem? 🙂

czytaj więcej

Po co prowadzić bullet journal? Nie lepiej kupić kalendarz? Po co tracisz czas na jakieś pierdoły, rysuneczki, wyklejanki? I tak w ogóle, to skąd masz na to ten czas?! Chyba masz za mało pracy albo Ci się nudzi, haha…” Ile z nas – dziewczyn prowadzących bujo, słyszało choć raz takie słowa? Ja już wielokrotnie!

Czasami pytanie podszyte było zwykłą ciekawością; innym razem pytający szybko się z tego wycofywał, przypominając sobie, z kim rozmawia (z dziewczyną zakręconą na punkcie sklepów papierniczych). Zwykle jednak moje czujne ucho wyłapuje tony sarkazmu i ironii. Kiedyś się nimi przejmowałam, dziś pozostaję na nie głucha. Dlaczego, zapytacie? Odpowiedź znajdziecie poniżej!

czytaj więcej

Są na tym świecie rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się być tak proste, że wszelka instrukcja wydaje się zbędna. Z rysowaniem kwiatków właśnie tak jest. Od zawsze wydawało mi się to banalnie proste. A jednak z jakiegoś powodu nie byłam nigdy zadowolona z efektów swojej pracy. Książka Alli Koch prześladowała mnie w internecie tak długo, że w końcu uległam – i kilka (dosłownie) dni później odebrałam paczkę z Book Depository.

Skądinąd wiem, że teraz “How to Draw Modern Florals” depcze po piętach i Wam. Uciekać? Ulec i kupić? Obiecuję, że pomogę Wam się rozprawić z tym dylematem… choć nie wiem, z jakim skutkiem 🙂

czytaj więcej

Nie wczoraj, nie w ubiegłym tygodniu ani nawet nie rok temu. Lata, lata świetlne temu zauważyłam, że im więcej mam obowiązków, tym więcej spraw udaje mi się doprowadzić do końca, a czasami po prostu… w ogóle zacząć. Nie jest to oczywiście transakcja barterowa, gdzie obopólne świadczenia są idealnie wyważone – co to, to nie! Nie dosypiam, nie mam czasu dla siebie, generuję chaos w przestrzeni, ale jedno, co się zgadza, to odhaczone na liście obowiązki. Okupione niewyspaniem i chronicznym zmęczeniem, ale odhaczone.  Marzę wtedy o znalezieniu ośrodka, który rozdawałby dodatkowe doby w ramach dotacji dla freelancerów (bo wiadomo, że trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada). Czasami nawet go znajduję – okazuje się, że wyrobiłam się z terminami przed czasem i teraz mogę zająć się tym wszystkim, na co nie miałam czasu. Ale rzeczywistość zaczyna się dziwnie wykrzywiać i w konsekwencji… sami wiecie, co się dzieje w konsekwencji. Zaczyna się owiane złą sławą odkładanie na później… Dlaczego gdy mamy więcej czasu, to okazuje się, że mamy go jakby…mniej?
czytaj więcej

Na początku był remont. A wiadomo – remont i urlop raczej nie tworzą kompatybilnego związku i już myśleliśmy, że prędzej się przeprowadzimy niż wyjedziemy na choćby krótkie wakacje. A jednak jedna spontaniczna decyzja sprawiła, że w kilka dni ogarnęliśmy sytuację i znaleźliśmy się w Budapeszcie – stolicy, która wcześniej z niczym konkretnym mi się nie kojarzyła (poza papryką), jawiła się nudą, szarą architekturą i sztywniackim klimatem (dlaczego – nie mam pojęcia). Miałam jednak ochotę na podróż we własnym, spokojnym rytmie, a w kontekście slow travel Budapeszt wydawał się być całkiem słusznym celem. Kilka słonecznych dni w tym pięknym mieście sprawiło, że z miejsca o bliżej nieokreślonym charakterze Budapeszt awansował na podium moich ulubionych europejskich miast (zaraz po Londynie i Barcelonie). Zapraszam Was na małą, fotograficzną wycieczkę po mieście.czytaj więcej

Uwaga! W dniach od 18 kwietnia do 6 maja 2019 sklep Maja Allure ma urlop :) Wszystkie zamówienia złożone w tym terminie zostaną zrealizowane w ciągu 2 do 4 dni po powrocie z urlopu! Zamknij